Po co to wszystko?

Nigdy nie kwestionuj przeczucia kobiety.

Wiemy kiedy nas oszukujecie, kiedy zdradzacie choć często wiedzieć nie chcemy. Widzimy sygnały których nie wiecie, że wysyłacie. Nie dopuszczamy do siebie pewnych myśli, odsuwamy tematy i to czego boimy się najbardziej na drugi, trzeci, czwarty plan, jak najdalej.

Posiadam na sobie można nazwać to klątwą potrzeby wiedzenia. Gdy mam pewne obawy, przypuszczenia mniej lub bardziej zasadne wewnętrzny głos karze mi, wręcz na mnie krzyczy abym zweryfikowała swoje podejrzenia. Z niechęcią ale przyznać muszę, że będąc bogatsza o zdobytą wiedzę kolejna cząstka mnie się wypala i znika bezpowrotnie tworząc większą pustkę. Chciałaby być u boku kogoś kogo jestem pewna, kogoś przy kim byłabym szczęśliwa a do szczęścia wiele nikomu nie potrzeba. Troska, dbanie o bliską Ci osobę, czułe słówka i ten błysk w oku gdy na nią patrzysz to na prawdę wystarczy żeby kobieta pływała nad ziemią i byś był dla niej wszystkim abyś nigdy nie został przez nią wymieniony na tzw. lepszy model. Kobieta wbrew pozorom właśnie tego potrzebuje i ma też potrzebę dawania tego samego więc czemu tak często to ignorujecie?? Czemu zamiast trwać przy kimś z kim jest wam dobrze, kogo uczciwości i oddania nie musicie kwestionować, o kogo się troszczycie w ten czy inny sposób tak bardzo ranicie. Bawicie się jej uczuciami, pozwalacie jej się angażować, czuć, być szczęśliwą po to tylko by po chwili była tak zmęczona brakiem kontaktu lub tym, że o nią nie dbacie że nie ma sily wstawać rano z łóżka. To jest okrutne. Po co to wszystko? Nikt nic na tym nie zyskuje a jedna osoba staje się nieszczęśliwa, więc po co??? Po co to wszystko?

Reklamy

Istne wariactwo!

Ostatnio śnię mocniej. Dzisiaj obudziłam się próbując się do niego przytulić i gdy jeszcze śniąc kładłam rękę na jego ramieniu obudziłam się czując pod opuszkami palców miękką poszewkę.. Obudziłam się rozczarowana.

Poprzedniej nocy obudziłam się zapłakana a jeszcze wcześniej śniłam, że mam szczękościsk. Tak, sprawdzałam senniki choć nie do końca w nie wierzę. Po takich snach każdy by sprawdzał i nie nie tłumacze się..

Dzisiaj Kamil dodał kolejną koleżankę do znajomych, do mnie dalej się nie odezwał. Mam ochotę złapać jego silne ramiona, potrząsnąć nim i wykrzyczeć odezwij się do mnie! Ja cały czas na Ciebie czekam i nie chce grać w jakieś gierki, przytul mnie w końcu no!

Nienormalne jest to jego normalne zachowanie, normalne bo on tak już ma chyba.

Istne wariactwo!

Dzisiaj miałam ostatni dzień w pracy i czuje ulgę, że już do niej nie wracam, pierwszy raz chyba czuję taką ulgę. Fajnie by było być odebraną z pracy być tą na którą się czeka zamiast czekającą, chciałabym dostać kwiatka i usłyszeć, że ładnie dziś wyglądam. Widzisz drogi czytelniku nie wszystkie jesteśmy wymagającymi zołzami. Nie potrzebuje wiele by być szczęśliwa, to mi w zupełności wystarcza. Zamiast tego mam faceta, który funduje mi rollercoasera i który zapewnia, że się mną nie bawi a robi zupełnie co innego. Zaraz! Czy ja napisałam, że mam faceta.. chyba napisałam tak bo się mną bawi i miewam złudne wrażenie, że jest on w moim życie gdy go tak na prawdę nie ma.

Istne wariactwo

Czy zwariowałam? Jeśli nie to jestem na dobrej drodze..

Bolało

Już tylko kilka dni zostało do Listów do M2, bardzo chciałabym je obejrzeć z Kamilem.

Wracając do domu słuchałam muzyki i dałam się ponieść wyobraźni, wyobrażałam sobie nas i wspominałam jak do niedawna trzymał mnie za rękę, jak całował, jak na mnie patrzył. Wspominając to i z muzyką w tle to było jak scena z filmu, tak realne jakby się działo tu i teraz. Wyobraźnie to cudowna rzecz lecz zejście na ziemię jest bardzo bolesne. Gdy tylko zdjęłam słuchawki i weszłam do pustego domu a na koncie nie było powiadomień, w telefonie żadnego smsa nic, nothing, zero to jakoś nie swojo się poczułam. To był bardziej upadek niż zejście na ziemie a właściwie zepchnięcie z dużej wysokości, bolało.

I wish

Cisza

i ja

i więcej ciszy a Kamil mych myśli nie słyszy

Nie bawię się Tobą mówił

Dobrze mi z Tobą mówił i okazywał

i nagle cisza

i ja

i więcej ciszy

Chce ruszyć naprzód ale łapię się na myśleniu o nim i tęsknię. Zrobiłam pierwszy krok i prawie trzy tygodnie później dalej cisza

i ja

Nagle dosłownie przed chwilką w kolejnej zakładce pojawiło się pojawienie „Kramil napisał(a) do Ciebie” aż mnie dreszcze przeszedł i tak się ucieszyłam! Podekscytowana wchodzę na fejsa i owszem napisał Kamil ale nie ten mój, tylko kolega za którym nawet za bardzo nie przepadam.. podwójna załamka..

Owszem chciałam żeby Kamil się odezwał i mnie gdzieś porwał lub po prost był obok, fizycznie, tymczasem odzywa się kolega, imiennik i próbuje mnie jak to napisał „porwać do speloony na starym mieście” nie wyrabiam.. czy wyrażając swoje pragnienia muszę je aż tak bardzo doprecyzowywać? Czy myśląc o tym, że chciałabym żeby Kamil się odezwał i spędził ze mną czas, muszę myśleć jeszcze o jego nazwisku, numerze buta itp?

Najwyraźniej tak :/

JAK?

Mało dziś nie wyszłam z siebie.
Przez cały dzień zadaje sobie pytanie, jak to jest możliwe, że niegdyś ludzie którzy wspierali się, polegali i pomagali sobie, byli dla siebie przyjaciółmi, kochankami, partnerami, ludzie którzy planowali wspólną przyszłość, którzy byli ze sobą szczęśliwi którzy pisali do siebie, dzwonili, witali i żegnali się pocałunkiem i słodkim „kocham Cię kochanie” nagle stali się sobie obcy do tego stopnia, że jedno okrada drugie, kłamie, zmyśla, grozi. Jak to jest możliwe? Czy można tak bardzo pomylić się co do człowieka? Czy człowiek może się tak bardzo zmienić? Czy może można być tak bardzo zaślepionym? Nigdy nie wyobrażałam sobie, nigdy bym nie przypuściła, że po Adrianie mogłabym się tego spodziewać. Rozstaliśmy się w czerwcu a w sumie w lipcu. Jako, że razem mieszkaliśmy miał mi oddać mój depozyt. Ileż on obiecywał, że mi go odda, że mogę być spokojna, że prześle mi moje pieniądze i co? I teraz gdy czekam od sierpnia na nie to mnie zbywa a dziś powiedział, że mi ich nie odda i jesteśmy kwita. Jak można okraść kogoś z kim do nie tak dawna dzieliło się wszystko? Ja przede wszystkim zajmowałam się domem i więcej w niego wkładałam, depozyt zapłaciliśmy po połowie a teraz słyszę a właściwie czytam bo nie miał odwagi mi tego powiedzieć, że zabiera mi moje oszczędności bo woli je zainwestować w jakąś pannę w stolicy niż oddać je mi.
Jak ja mam ufać facetom..??? Choć bardzo chce to na prawdę nie mogę.. Jak nie powyższa historia to pojawiający się jak bumerang dawny były i miłość mojego życia za razem, który obecne znów zniknął – po zapewnieniach, że się mną nie bawi.
Do tego wszystkiego kolega z pracy który bardzo się przymila, serio choć wiem, że on nie ma z tym nic wspólnego i że prawdopodobnie jest miłym facetem to z racji na to jaką płeć reprezentuję mam ogromną ochotę nawrzeszczeć na niego i dać mu w twarz. Oczywiście to tylko moja wyobraźnia coś jak scenki z Ally McBeal. Już nie mam siły. Poważnie nie mam siły.
Oto co mam: 30 lat, pracę której nie cierpię, blisko do pracy.. no i to by było chyba wszystko… przewracam oczami i myślę co by jeszcze dodać ale.. hmmm… rety, wygląda na to, że to naprawdę wszystko.. porażka. Czuję się jak wielka chodząca przegrana. Nie użalam się nad sobą więc drogi czytelniku jeśli tam jesteś niech Cię takie myśli i wrażenia opuszczą bo to nie to. Nigdy łatwo się nie poddawałam, zawsze staram się walczyć o więcej o coś lepszego ale zawsze kończyło się to tak samo a mianowicie zaczynałam od nowa. Ile razy można zaczynać od nowa bo mi już brakuje sił.