Stara miłość coś tam…

Przeprosiłam się z przysłowiami.

„Stara miłość nie rdzewieje” bo nigdy Cie nie zapomnę, bo zawsze będziesz dla mnie nr.1 i zawsze będę chciała się zejść bo „serce nie sługa”, bo takich troje jak nas dwoje nie ma ani jednego, bo… bo tak i już i na wieki wieków…

„Jak się powiedziało a to trzeba powiedzieć b” bo powiedziałeś „a” a na „b” się doczekać nie mogę. Gdy wymawiałeś to „a” to mój „apetyt rósł w miarę jedzenia. I tak teraz siedzę, kwadrans do drugiej rano, spać nie mogę i wyobrażam sobie, gdybam a przecież „gdyby babcia miała wąsy to by dziadkiem była”. Pomyślałam, że napisze do znajomych i to robię od kilku dni. Chcę się z nimi spotkać, żeby odreagować, pobyć wśród ludzi i myśli skierować w innym kierunku ale… ehh nikt nie ma czasu i widzę (nie pierwszy już raz w życiu), że to prawda, iż „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” bo tylko jedna z koleżanek ma dla mnie czas i rozumie, że potrzebuje teraz (bardziej niż kiedykolwiek) prawdziwego przyjaciela.

Dzisiaj a właściwie wypada powiedzieć, że już wczoraj wstałam wcześnie rano. Ku pokrzepieniu serc „kto rano wstaje temu Pan Bóg daje” więc wstałam i czekałam… Szkoda, że autor nie sprecyzował co ten Pan Bóg dokładnie daje. Jako, że „gdzie diabeł nie może tam kobietę pośle” więc „komu w drogę temu czas” i poszłam po bułki a jak w tej piekarni pachniało…. o rety….- więc bułki dostałam. Dzięki wielkie… 10 minut później okazało się, że nie ma mleka, mogłam sprawdzić wcześniej. „Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach”.

Gdy wróciłam, zdejmując buty (na dworzu przyjemnie nie było), uśmiechnęłam się do swoich myśli „wszędzie dobrze ale w domu najlepiej” już wyobraziłam sobie co zrobię za chwilę i zapach parzonej kawy wypełnił moją wyobraźnię. Rozłożyłam zakupy w kuchni przygotowując skromne śniadanko dla domowników, gdy nagle wszedł najstarszy z nich i rozczarowany skomentował brak naleśników. Szok! Świeże pieczywo – jeszcze ciepłe, wędlina, sery, jajecznica, owoce, jogurt, kakao, herbata i kawa. Zestaw dla każdego.. poza najstarszym domownikiem, „góra urodziła mysz”. Pierwsza reakcja: było mi smutno, przykro.. a po chwili refleksja: „wszystko ma swoje granice!”. Potok słów, wściekłe spojrzenie i sytuacja opanowana, najstarszy domownik zajada się pieczywkiem z serkiem i wędliną popijając herbatą, „jak nie kijem go to pałką”, mission accomplished.

Popijając kawę w towarzystwie swoich myśli, zastanawiam się, może mnie oszukuje, może jestem jak ten „cichy port”, może buszuje po internecie, po portalach na których poznaje damulki różnych rodzajów a do mnie wraca gdy mu domowego ogniska brakuje. Może żyje według powiedzenia S.G. Bernarda „Lepiej kobietę oburzać niż nudzić.”, bo ja na nudę nie mogę narzekać… „Kłamstwo ma krótkie nogi” a wtedy „przyjdzie kryska na matyska”, w to wierzę i tym się pocieszam i jednocześnie mam nadzieję, że się mylę.

Ku przestrodze! Panowie, kobiety wolą najgorszą prawdę niż własne domysły na jej temat. Te domysły często są gorsze od tej najgorszej prawdy.

,

 

Reklamy

Złapałam Łysego

Złapałam łysego. Nic dodać, nic ująć.

Złapałam łysego i jestem z tego dumna.. Łysy nie prezentuje się najlepiej bez obróbki ale to mój łysy i dla mnie jest najpiękniejszy.. to nie są jego najnowsze zdjęcia. Gdy się mu dzisiaj przyglądałam był taki zdystansowany, taki… odległy. Czułam jakby była większa przestrzeń między nami.

Czasami, gdy nikt nie widzi, zerkam ukradkiem na niego na niego i myślę sobie wtedy patrząc z podziwem „mój Boże, jaki Ty jesteś piękny!”, zastanawiam się wówczas ile osób mu się przygląda i co wtedy chodzi im po głowie. Czy rozmyślają o pracy planując kolejny dzień, czy myślą o ukochanej osobie, czy są radośni czy smutni. Ja patrząc na łysego myślę o kimś za kimś tęsknię i zastanawiam się jak wygląda łysy z miejsca w którym on jest i wyobrażam sobie, że oboje przyglądamy mu się w tym samym czasie..

Mój krwawy super łysy.